
Które potrawy mogą być Pana zdaniem potrawami sztandarowymi Podlasia?
- Powiem tak: potrawy to jedno, ale ważniejsze od nich jest to, co Podlasie ma najcenniejszego do zaoferowania..
Jest Pan bardzo tajemniczy...
- Mam tu na myśli coś, co jest absolutnie unikalne w skali europejskiej. To jest surowiec. To są wytwory podlaskiej wsi, podlaskiego rolnictwa. Wasze produkty są znakomite w smaku, ale przede wszystkim mają coś, co jest już rzadko spotykane w świecie. Są mianowicie absolutnie wolne od tak wielkiej ilości dodatków chemicznych, jaką mają wytwory rolnictwa europejskiego. Doskonale przecież wiemy, jak „wspomagacze” chemiczne utrudniają rywalizację sportową. Proszę sobie więc wyobrazić, że zwierzęta faszerowane chemią są na takim „dopingu” o jakim sportowcom nigdy się nie śniło! Oczywiście ta chemia, te dodatki bardzo negatywnie wpływają na wartości zdrowotne i smakowe.
Czy więc mam rozumieć, że Podlasie może pochwalić się tylko zdrowymi produktami?
- Proszę mi wierzyć: zdrowa, naturalna żywność to w dzisiejszym świecie skarb bezcenny. Ale to oczywiście nie wszystko co Podlasie ma do zaoferowania. Należy do tego dodać jeszcze tradycyjny sposób przetwarzania tej żywności, a taki występuje wtedy, kiedy odwołujemy się do tradycji, do naszego dziedzictwa kulturowego i kulinarnego. Następnie ta żywność wędruje na nasze stoły, ale przede wszystkim wędruje na stoły turystów, coraz bardziej uświadomionych konsumentów. I wtedy możemy odnieść wspólnie sukces. Proszę pamiętać, że zdrowa żywność jest dziś w cenie. Zachodni turyści, konsumenci mają naprawdę wystarczająco pieniędzy, aby kompletnie nie zważać na różnice w cenie między produktem masowym, „plastikowym”, a zdrową, pachnącą, świeżą żywnością, która jest znacznie droższa. Ludzie dziś szukają jakości. A jakość mają produkty waszej ziemi. Podlaskie wytwory rolne są znakomite i wykorzystajcie tę szansę!
Jak to zrobić?
- Do tego służą działania organizacji, którą kieruję - Polskiej Izby Produktu Regionalnego. Oprócz tego trzeba brać nieustannie udział we wszystkich nadarzających się okazjach do promowania i informowania, że takie produkty są, że są świetne, smaczne i jeszcze stosunkowo niedrogie. Rolnicy powinni nauczyć się jak przetwarzać swoje płody rolne zgodnie z wielowiekową tradycją. To ważne i stosunkowo nietrudne do zrobienia w regionie takim jak wasz, gdzie dziedzictwo kulturowe jest zdefiniowalne. A poza tym jest to po prostu smaczne!
Musimy zacząć nawzajem się uświadamiać czym jest nasze dziedzictwo. Powinniśmy też powracać do tradycji znakomitej kuchni myśliwskiej, kuchni tak osobliwej, jakiej nie ma w żadnym innym kraju.
A jakie są Pana osobiste gusta kulinarne?
- Uwielbiam naszą polską kuchnię i w zasadzie jadam tylko nasze potrawy. Polska kuchnia i to w każdym wymiarze jest doskonała. To nie istotne czy to regionalna, czy włościańska, szlachecka, mieszczańska czy myśliwska. To wszystko jest naszym wspólnym skarbem narodowym, naszym dziedzictwem, tradycją. To miejsce dane nam od Pana Boga, to ono oddaje smak, bo nie jest tak, jak sądzą niektórzy, że można gdziekolwiek zrobić restaurację chińską, włoską, meksykańską. To będzie restauracja "typu" lub „jakby”. Smak kuchni bierze się ze smaku produktów. Musimy zacząć się chwalić naszą kuchnią. Mamy złe podejście, że „cudze chwalimy, swego nie znamy”. Jeżeli ktoś mówi, że polska kuchnia jest niesmaczna i ciężka, to oznacza, że nie ma o tym zielonego pojęcia. Jeżeli my mamy 400 zup podstawowych, w XVII wieku podawaliśmy ryby gotowane w wywarach warzywnych, skoro mamy jedną z najstarszych kuchni wegetariańskich w Europie, jeśli wreszcie 200 lat wcześniej niż Francuzi zaczęliśmy posługiwać się sztućcami, to kto od kogo powinien czerpać wzorce i się wstydzić? Czy Francuzi płacą nam za organizowanie w naszym kraju święta wina Bojoulais? Nie! A przecież to są koszty. Może więc zacznijmy wreszcie promować naszą kuchnię, chociażby poprzez organizację medialnych świąt naszych produktów. Generalnie nasze produkty, nasza żywność, nasze potrawy potrzebują pogłębionej promocji.