Dodana: 20 grudzień 2017 18:32

Zmodyfikowana: 20 grudzień 2017 20:19

XVIII – wieczne portrety Izabeli i Jana Klemensa Branickich trafią do Muzeum Podlaskiego w Białymstoku

Piętnaście sekund – tyle trwała licytacja w monachijskim domu aukcyjnym Hampel dwóch XVIII-wiecznych portretów Jana Klemensa i Izabeli Branickich. Nabywcą jest Muzeum Podlaskie w Białymstoku. Portrety wylicytowano za kwotę 55 tys. euro. Całkowity koszt zakupu to 70 tys. euro. Całą operację sfinansuje samorząd województwa podlaskiego.

Ilustracja do artykułu 002.jpg

O licytacji  i nowym nabytku informowali podczas konferencji prasowej Dyrektor Muzeum Podlaskiego Andrzej Lechowski i Wicemarszałek Województwa Podlaskiego Maciej Żywno.

Po raz pierwszy Muzeum podjęło próbę kupna portretów w 2008 r., podczas aukcji w Paryżu. Wówczas nie udało się. Po dziesięciu latach pojawiła się kolejna szansa. Tym razem, dzięki szybkiej reakcji pracowników Muzeum,  jak i zaangażowaniu samorządu  województwa obrazy trafią do Białegostoku.

 - Rynek antykwaryczny działa tak, że jeśli  dzieł nie kupuje muzeum,  to często  trafiają one ponownie do domów aukcyjnych. – tłumaczył Lechowski - Czekaliśmy 10 lat i obrazy „paryskie”, które  tym razem okazały się „monachijskie”  zostały wystawione do sprzedaży w domu aukcyjnym Hampel.

Jak podkreślał dyrektor Muzeum, od momentu, kiedy pracownicy Muzeum dowiedzieli się, że jest szansa na zdobycie obrazów, do zarejestrowania się na aukcję  było bardzo niewiele czasu.
-    Najważniejsze były oczywiście pieniądze. Cena wyjściowa  obu portretów to 32-35 tys. euro. Wiedzieliśmy, że potrzebujemy dużo więcej.   Zwróciliśmy się o pomoc do samorządu za pośrednictwem pana marszałka Żywno  i uzyskaliśmy aprobatę. Cała aukcja trwała 15 sekund- zanim nabraliśmy oddechu, już wiedzieliśmy, że mamy to! – nie ukrywając radości opowiada Andrzej Lechowski.
Maciej Żywno podkreśla, że to była niebywała okazja, aby wesprzeć Muzeum Podlaskie
- Staramy się bardzo odpowiedzialnie prowadzić nasze instytucje kultury. I nie widzieliśmy powodu, żeby w tak ważnej kwestii pozostawić  Muzeum samemu sobie. Zaryzykowaliśmy i są!– mówił wicemarszałek województwa -  Uważamy, że zakup tych obrazów to wspaniała inwestycja w białostocką i podlaską kulturę.
-  Muzeum Podlaskie  powinno mieć możliwość rozwijania swojego dorobku. I cieszę się, że  choć w trochę szalonym tempie, trochę na wariata, trochę z napięciem budżetu  województwa, ale już niebawem będzie można w Muzeum zobaczyć  te bardzo interesujące, nowe eksponaty związane z osobami tak znaczącymi dla Białegostoku i regionu - dodał Maciej Żywno

Wylicytowane obrazy mają  103 na 85 cm. Nieznani są autorzy portretów, ani dokładne daty ich powstania. Można przypuszczać, że portret Jana Klemensa został namalowany pomiędzy rokiem 1766 a 1771 – wskazuje na to order Złotego Runa zdobiący pierś portretowanego – Branicki otrzymał go w 1766 r. , a zmarł pięć lat później. Andrzej Lechowski wskazuje też na dwie ciekawostki dotyczące portretu.
- Na tabliczce informacyjnej jest błąd w dacie urodzenia polskiego magnata – widnieje 1688 jako rok urodzenia. Branicki urodziła się w 1689r. Jest tez podpis autora „ per Graf” – prawdopodobnie jest to pomyłka . Można przypuszczać, że portrecistą był  Kraft – malarz pracujący na zlecenie Branickiego.
Portret Izabeli zawiera charakterystyczny motyw dla przedstawiających ją obrazów. Na wcześniejszych portretach trzyma otwartą księgę w której widać podobiznę jej ojca.
- Tutaj również trzyma księgę, ale widać w niej podobiznę jej brata Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dlatego możemy przypuszczać, że obraz został namalowany już po  jego elekcji , czyli po roku 1764 r.
To datowanie potwierdza również wiek portretowanej
- Widzimy tu kobietę dojrzałą, około czterdziestu lat, a urodzona w 1730 r. Izabela była właśnie w tym wieku.  
Ciekawy jest również napis na tabliczce informacyjnej -
- Portret podpisano –nie Izabela Branicka, a Janowa Klemensowa Branicka – wskazuje Andrzej Lechowski – Jest tam również podpis autora:  Lampi. Lampich było przynajmniej dwóch albo trzech, ale przypuszczalnie jest to  malarz, który pracował na dworze Stanisława Augusta.

Jak zaznacza Andrzej Lechowski, w polskich zbiorach mamy niewiele pamiątek po Branickim.
-Aż  sam się dziwię, że największy polski magnat,  wplątany w historię Rzeczpospolitej, potentat posiadający rozlegle dobra w Małopolsce, na Białorusi, Ukrainie -  a tych ikonografii jest tak niewiele. Tym bardziej cieszymy się, że zdobyliśmy taki rarytas.

Obrazy powinny trafić do Białegostoku jeszcze w tym roku, a w ciągu kilku miesięcy zostaną udostępnione odwiedzającym Muzeum Podlaskie.
Wcześniej zostaną objęte podstawowymi badaniami.
- To będzie kolejna fascynująca dla nas przygoda. – podkreśla dyrektor Muzeum Podlaskiego

W Białymstoku wśród „branickaliów” znajdują  się m.in. dokument cechowy nadania przywilejów rzemieślnikom z 1769 z pieczęcią lakową w puszcze z  autografami  obydwojga Banickich. W zbiorach są również dwie płyty kominkowe z herbami Poniatowskiej i Branickiego. Są także dwie księgi pochodzące ze zbiorów  Izabeli.

ak

facebook